Teksty na każdy temat (Reklama: gry edukacyjne dla dzieci ,Drogi transportowe w magazynie )
Niemal zaraz za wejściem tunel zaczął opadać. Chłodne z początku powietrze ustąpiło miejsca ciepłemu i tak wilgotnemu, że Elrykowi wydawało się chwilami, iż brodzi w wodzie. Źródłem przytłumionego blasku okazały się nie lampy ni pochodnie, ale naturalna substancja o cielistym wyglądzie. Przyłapali się oboje na tym, że szepczą, jakby nie chcąc zakłócić spokoju mieszkańcom tego miejsca. Elryk nie czuł jednak lęku. W tunelu panowała atmosfera sanktuarium i nawet Oone zaczęła zachowywać się mniej ostrożnie, pomimo doświadczenia każącego jej traktować wszystko podejrzliwie jako potencjalną iluzję. Nie natknęli się na żadną wyraźną granicę pomiędzy Sanadorem i Maradorem. Jedyną zauważalną zmianą była lekka zmiana nastroju. Tunel kończył się wielką jaskinia ze ścianami jarzącymi się błękitami, zieleniami, złocistą żółcią i ciemnym różem, a wszystkie te kolory przenikały się płynnie niczym dopiero co schłodzona lawa. Przypominały raczej barwy nie kamienia, a rozkwitłych, bujnych kwiatów i Elryk poczuł się, jakby stąpał po ogrodzie podobnym do tych, które znał z dzieciństwa, miejsc spokojnych i bezpiecznych. Nie miał jednak wątpliwości, że dotarli do jaskini i są głęboko pod ziemią. Lampy

(Reklama: )
