Teksty na każdy temat (Reklama: ,)
Elryk przygotował się, by skoczyć na mglistego wojownika i schwycić cugle konia, gdy obok znów rozległ się znajomy szum skrzydeł i nieduży kształt zaatakował hełm rycerza, sięgając skrytej pod przyłbicą twarzy. To Wąsatek zabrał się do dzieła, prychając przy tym i sycząc niby zwykły kot toczący ze współplemieńcami walkę o kawałek ryby. Koń cofnął się, a jeździec krzyknął z bólu i puścił cugle, chcąc zgonić kota z twarzy. Wąsatek wzbił się powietrze. Przez mgnienie Elryk widział wpatrzone weń jadowicie srebrzyste oczy i oblicze ze śladami trądu, a potem koń poniósł. Nagle kopyta straciły oparcie na wilgotnej skale i rozjechały się pod stworzeniem. Jeszcze wierzchowiec usiłował odzyskać równowagę, jeździec zaś krzyczał nań, niczym nagle oszalały, nie puszczając miecza z dłoni. Potem obaj przewalili się przez krawędź mostu i spadli wprost we wzburzone i łakome wodne otchłanie. Elryk łapał ciężko powietrze, gdy Jaspar podszedł do niego i ujął za ramię, pomagając i jemu, i Oone przekroczyć kamienną kładkę. Książę wciąż niezbyt wiedział, co się właściwie wydarzyło. I znów wdzięczność jesteśmy winni Wąsatkowi powiedział Elryk z niepewnym uśmiechem.

(Reklama: )
