Teksty na każdy temat (Reklama: Kominki Elektryczne ,kredyt hipoteczny tani )
Widzisz kogoś, książę? spytał Jaspar. Nikogo! odkrzyknął albinos i zrobił jeszcze dwa kroki. Oone ruszyła ostrożnie w jego ślady. Elryk spojrzał na drugi koniec mostu, na wielkie, wilgotne płyty skalne pokryte porostami i pnączami o osobliwym kolorze. Kamienna ściana pięła się w górę i znikała w panującym tam mroku. Wydało mu się, że przez huk rzeki przebijają jakieś głosy zapowiadające złośliwie połamanie nóg, ale nadal nikogo nie dostrzegał. Był już w połowie mostu, nim zauważył w cieniach czeluści zarys konia i mglistą sylwetkę jeźdźca w białej jak skóra Elryka zbroi. Kto tam? Albinos podniósł głos. Przybywamy w pokoju. Nie chcemy nikogo skrzywdzić. Nie wiadomo czy za sprawą płynącej wody zdawało mu się, czy rzeczywiście usłyszał cichy, niemiły chichot. Nagle huk rzeki jakby przybrał na sile, aż Elryk zrozumiał, że to do panującego hałasu dołączył odgłos kopyt stąpających po skale. Uformowana niby z wodnej kurzawy, na drugim brzegu mostu pojawiła się postać rycerza zmierzającego ku księciu z długim jasnym mieczem w uniesionej dłoni. Nie było gdzie uciekać. Jedynym sposobem zejścia jeźdźcowi z drogi byłby skok w nurt rzeki.

(Reklama: biuro rachunkowe )
