Teksty na każdy temat (Reklama: hosting ,wynajem busów Warszawa )
Poszli wzdłuż rzeki, niebo zaś ciemniało nad ich głowami a Elryk pożałował, że w odróżnieniu od braku łaknienia i zmęczenia istnieje jednak w tej krainie poczucie chłodu. Trząsł się z zimna, które tylko na Jasparze zdawało się nie robić wrażenia. Skaliste ściany przepaści rozstąpiły się na boki zakrzywiając się w kierunku przejścia i wkrótce ujrzeli most naturalny, kamienny łuk tworzący wąską kładkę spinającą brzegi ponad spienioną rzeką. Usłyszeli echo wody mknącej dalej wąskim przesmykiem w dół, nigdzie jednak nie widać było strażnika, o którym opowiadał kot. Elryk wysunął się ostrożnie na czoło pochodu, raz jeszcze żałując, że nie ma broni. Doszedł do mostu i postawił na nim stopę. Daleko w dole, niczym żywe stworzenie, rzeka śpiewała swą własną, spienioną pieśń rozpaczy i triumfu. Księże zadrżał i zrobił następny krok. Wciąż nie widział w coraz głębszym mroku żadnej postaci. Następny krok. Był już ponad wodą, ale pomimo wezwań rzeki, nie spoglądał pod stopy. Wiedział, jak fascynuje taka otchłań, jak wciąga mocą ryku i żywiołem ruchu.

(Reklama: bielizna erotyczna )
